czwartek, 24 kwietnia 2014

Informacja

Hej :) Mam taką małą informację dla was, mianowicie - zaczęłam tłumaczyć inne opowiadanie też o Justinie. Wg mnie jest fajne i ciekawe :) Mam nadzieję, że was też zainteresuje :) >>KLIK<<


+ Postaram się dodać tutaj rozdział jakoś w weekend a jeśli nie to na początku majówki jakoś ze względu na to, że mam do napisania dość duże wypracowanie z polskiego i recenzję sztuki teatralnej na WOK ;c

sobota, 19 kwietnia 2014

Eleven: You dare me ? Part 2

"Justin?" poczułam ze moja twarz się czerwieni na dźwięk głosu Jasmine. "Jesteś już. Gdzie byłeś wcześniej?"

Zastanawiałam się czy powinnam otworzyć drzwi i wyjść czy jednak nie, gdy poczułam jak moje ciało się odwraca, kierując się w stronę widoku przede mną, gdzie Jasmine szła w stronę Justina.



Stojąc przed nim, zaczęła pociągać go za ramię, zachęcając go do wstania.

"Kochanie, przytul mnie." jęknęła, przez co wymsknął mi się delikatny śmiech.

"Żałosne." wymamrotałam, wystarczająco cicho, żeby nikt nie usłyszał.

Nagle poczułam potrzebę zostania, chociaż wiedziałam, że nie będzie to dla mnie dobre. No cóż.

Wzdychając, zaczęłam powoli iść w stronę salonu i krzesła Pattie, siadając na podłodze obok niego i krzyżując nogi.

Cicho wzdychając, Justin pokiwał głową z uśmiechem, który tylko ja widziałam, że jest wymuszony. Wstając, oplótł ramię wokół talii Jasmine podczas gdy ona oplotła swoje ramiona wokół jego szyi, przyciągając go mocno do siebie, całując różne miejsca na jego szyi.

Spoglądając na twarz Justina, mogłam przysiąc, że jego oczy były na mnie aż szybko odwrócił wzrok.

Kontynuując oglądanie pokazu, który specjalnie robiła przede mną, mentalnie zawiwatowałam gdy Jasmine się odsunęła.

Zakładając, że już skończyli, westchnęłam głęboko z ulgą, zadowolona że nie będę musiała już więcej tego oglądać aż nagle Jasmine przyciągnęła Justina za szyję aż ich usta się spotkały.

Moje oczy się rozszerzyły, gdy zobaczyłam jego usta połączone z jej, poruszające się w sposób, który bardzo dobrze znałam.

Przenosząc ręce do brzucha, ścisnęłam go kurczowo, powstrzymując krzyk przez te wszystkie zmieszane emocje przepływające przeze mnie.

Justin powinien być mój. Nie jej.

Wbijając zęby w dolną wargę, patrzyłam jak Jasmine specjalnie poruszyła ich ciała tak żebym mogła zobaczyć pełen widok ich ust.

Wywróciłam oczami i w końcu znalazłam siłę, żeby oderwać od nich wzrok, nagle żałując, że nie wyszłam jak miałam szansę.

Mogłabym wyjść teraz, ale nie chciałam dać Jasmine tej satysfakcji.

Moje oczy nagle napotkały spojrzenie Fredo, które posłał mi spojrzenie pełne współczucia, tak samo jak reszta ekipy. Pokiwałam głową ze sztucznym uśmiechem, starając się im pokazać, że jest w porządku, gdy w rzeczywistości tak nie było.

"Bardzo cię kocham." Jasmine wymamrotała stłumionym głosem naprzeciw ust Justina. Nie patrząc w ich stronę, trzymałam wzrok na przypadkowym obrazku na ścianie po drugiej stronie pokoju, myśląc o każdym możliwym powodzie dlaczego nienawidzę Jasmine.

Nazwijcie mnie szaloną, ale chciałam zabić tą sukę.

"Też cię kocham." Justin odetchnął, sprawiając że uniosłam głowę.

On co ?

On tak naprawdę, czy tylko tak mówi ?

Nie mógłby. Kto mógłby kochać kogoś takiego jak ona ? Ktoś tak nieczuły i okropny ?

Ale co jeśli to prawda ? To jest dobra rzecz czy zła ?

Zasługuje na coś więcej niż ona. Mogłabym znieść to, że kocha inna kobietę jeśli byłaby przyjemna i dobrze go traktowała, ale to na pewno nie było to, dlatego tego nienawidziłam.

Pattie powiedziała, że wrócił do niej tylko dlatego, żeby nie myśleć o Cynthii-o mnie-ale czy to jest prawda ?

Wpatrując się w jego oczy, moja twarz nie okazywała emocji, za co byłam wdzięczna.

Patrzyłam w jego oczy, podczas gdy on patrzył w jej.

To mogłam być ja.

Jasmine musiała wszystko zepsuć, prawda ?

Beztrosko przygryzając wnętrze policzka, nie zauważyłam jak mocno go przygryzłam aż poczułam ostry ból w buzi i poczułam dziwny smak.

"Cholera." wymamrotałam, wsadzając palec do buzi i gdy już go wyjęłam, zobaczyłam na nim czerwoną ciecz.

"Coś nie tak ?"

Unosząc głowę na dźwięk znajomego, anielskiego głosu, uniosłam brwi gdy zobaczyłam, że Justin na mnie spogląda ze zmartwieniem w oczach.

Patrzyłam jak Jasmine się obraca i staje do mnie przodem, wziąć w objęciach Justina. Uśmiechając się do mnie z wyższością, uniosła brwi, celowo wtulając się bardziej w Justina.

Przygryzając znowu wnętrze policzka, sprawiając że się skrzywiłam, mentalnie się uderzyłam za zrobienie tego i poczucie tego bólu znowu.

"Ugh," spoglądając znowu na Justina, wstałam. "Zbyt mocno przygryzłam policzek..." Zewnętrzna część moich policzków zaczerwieniła się, gdy zdałam sobie sprawę jak głupio to zabrzmiało.

Usłyszałam cichy chichot Fredo. Ignorując go, zobaczyłam mały uśmiech na ustach Justina, który powstrzymywał śmiech.

Potrząsnęłam głową. "Niedojrzałe." wymamrotałam, zaciskając usta razem żeby się nie uśmiechnąć.

Justin zabrał ramiona z Jasmine i uniósł je w obronie. "To nie ja bawię się swoją buzią."

Marszcząc brwi, nie zrozumiałam o co mu chodzi aż Ryan zawtórował mu śmiechem.

"Dobre, stary," Zaśmiał się jeszcze raz, podczas gdy ja uniosłam brew.

"Um... Powinnam zrozumieć ten żart ?"

Kolejna lafa śmiechów wydobyła się z ust trzech chłopaków, podczas gdy ja tylko patrzyłam na resztę ekipy, pytając oczami czy go zrozumieli.

Wzruszyli ramionami. Potraktuję to jako nie.

Wzdychając, potrząsnęłam głową. "Znowu," spojrzałam na Justina. "Niedojrzałe."

Zaśmiał się, również kręcąc głową aż Jasmine sfałszowała kaszlnięcie sygnalizując, że wciąż tu jest.

Uniosłam brew, podczas gdy Justin posłał mi ciepły uśmiech przed tym jak pochylił się i pocałował jej szyję. Zamknęła oczy, uśmieszek formował się na jej ustach, bo wiedziała, że patrzę.

Chwile później, Justin w końcu się odsunął, opierając podbródek o jej ramię. Moje oczy pozostały skierowane na jego ramionach, które znowu były oplecione wokół talii Jasmine, zanim uniosłam głowę, moje spojrzenie napotkało jego i zdałam sobie sprawę, że on już na mnie patrzył.

Pokryłam się ogromnym rumieńcem przez to jak na mnie patrzył. Spojrzałam w jego oczy i zobaczyłam wszystko co pamiętałam o nim; wszystko cym jest. Mogłam zobaczyć za bipolarnością, sławą; Mogłam zobaczyć wszystko za czym tęskniłam i czego chciałam dla siebie.

Wzdychając smutno, nasze oczy dalej się w siebie wpatrywały przez kilka chwil i nie mogłam nic poradzić na to, że zaczęłam się zastanawiać czy on też może to wszystko zobaczyć u mnie.

Ale teraz nie obchodziło mnie to. Tęskniłam za nim zbyt bardzo i zobaczenie go jak obejmuje inną dziewczynę tylko sprawiło, że to uczucie się powiększyło.

Wpatrując się w jego miodowe tęczówki, zauważyłam na jak bardzo zmęczone wyglądały, gdy nagle usłyszałam odchrząknięcie. Przenosząc wzrok na dziewczynę stojącą obok niego, zobaczyłam jak Jasmine spogląda z jego twarzy na moją.

Justin również na nią spojrzał zmieszany.

Jasmine nie powiedziała nic przez jak się wydawało wieczność-gdzie w rzeczywistości było to kilka minut-gdy w końcu przestała spoglądać pomiędzy mnie i Justina i skierowała swój wzrok na mnie.

Spojrzała w moje oczy, wymuszając uśmiech, który obie wiedziałyśmy, że jest fałszywy. "Hej Autumn." podkreśliła moje fałszywe imię. "Mogę z tobą chwilkę porozmawiać ?"

Justin potrząsnął głową, marszcząc brwi. "Nie wydaje mi się, że to do bry pomysł-"

"To będzie tylko chwila."

"Jaz..." Zamykając oczy, Justin westchnął. "Jak się zachowałaś wcześniej..."

Jasmine obróciła się w jego ramionach twarzą do niego. "Chcę ją tylko przeprosić kochanie." Uśmiechnęła się jedynym uśmiechem jaki potrafi zrobić: tym fałszywym.

Powstrzymałam parsknięcie, które tak bardzo chciałam wypuścić. Chciała przeprosić ? Tak, jasne.

Przygryzając wargę, Justin wpatrywał się w jej oczy przez jak się wydawało wieczność, aż wypuścił westchnienie porażki.

Szybko spoglądając na mnie, mogłam stwierdzić, że poprzez swoje oczy pytał mnie czy chce z nią porozmawiać. Przygryzając wargę, pokiwałam głową, nie chcąc powiedzieć nie.

"Ok." Justin cmoknął szybko Jasmine w usta przed puszczeniem jej. Odwracając się do mnie przodem, przeszła obok mnie, potrącając mnie ramieniem w drodze.

Powstrzymałam chęć krzyknięcia na nią w tej chwili.

Odwracając się, zaczęłam za nią iść w stronę jednego z pokoi w apartamencie. Zamykając nogą drzwi za sobą, założyłam ramiona i uniosłam brwi podczas gdy ona wpatrywała się w moje oczy.

Uśmiechnęła się z wyższością.

"Więc upozorowałaś swoją śmierć, co ?"

Zacisnęłam usta, zastanawiając się czy powiedzieć jej kłamstwo czy prawdę, ale wtedy przypomniałam sobie, że Fredo musiał powiedzieć jej wcześniej, gdy ją odciągał.

Plus to jest oczywiste, że nie umarłam. Mam na myśli, że przecież stoję tu teraz.

Dziwne jest to, że Justin jest jedynym, który nie zdał sobie sprawy z tego kim jestem...

"Tak." powiedziałam, przenosząc ciężar ciała z prawej na lewą nogę, wzdychając z irytacją.

Pokiwała głową. "Po prostu nie mogłaś powiedzieć chłopakowi twarzą w twarz, że to koniec, prawda ?"

Przygryzłam wargę i powstrzymałam słowa nienawiści, które bardzo chciałam uwolnić.

"Nie mogłaś mu po prostu powiedzieć..." Potrząsnęła głową. "Że już go nie kochasz."

Suka ma tupet.

"Ja co ?" Moje usta lekko rozchylone, próbowałam przetworzyć to co właśnie powiedziała, bo jeśli ktokolwiek go nie kocha to jest to ona, nie ja.

"Słyszałaś mnie." Uśmiechnęła się, starając się wyprowadzić mnie z równowagi i jej się to udawało. "To dlatego go zostawiłaś Cynth." Przechyliła głowę na bok. "Nie pamiętasz skarbie ?"

Zadrwiłam z niej. "Dobrze po pierwsze." Uniosłam jeden palec. "Nie nazywaj mnie tak. Nie jestem twoim skarbem." Posłałam jej zniesmaczone spojrzenie i spojrzałam jej w oczy.

"Cóóóż," Przeciągnęła słowo, żeby tylko bardziej zajść mi za skórę. "W porządku, bo ty również nie jesteś skarbem Justina." Podeszła do mnie na odległość kilku centymetrów. "Ja jestem."

Jeżeli byłam wkurzona i zazdrosna w jakiś sposób wcześniej, wyobraź sobie jaka jestem teraz.

Zmniejszając odległość między nami, podeszłam tak blisko, że nasze klatki piersiowe się stykały przy najmniejszym ruchu.

"Posłuchaj mnie Jasmine," Wypowiedziałam jej imię z czystą odrazą. "Ty i ja obie wiemy, że nie zostawiłam Justina. Nie chciałam zostawić Justina i nie zrobiłabym tego, gdyby nie ty i twoje zarozumiałe groźby o zruinowaniu jego kariery. I mówisz, że go nie kocham ?" Moje oczy otworzyły się szerzej. "Ja go nie kocham ? Nie, ty." Przycisnęłam swój palec do jej klatki piersiowej. "Ty go nie kochasz."

"Kocham go bardziej niż cokolwiek innego na tym świecie, bo poświęciłabym wszystko, żeby mógł żyć swoimi marzeniami, bo ktoś chciał to zruinować. Więc powiedz jeszcze raz, że go nie kocham." Odsunęłam się od niej, unosząc ręce do góry. "Wyzywam cię."

"Ty wyzywasz mnie ?" Wskazała palcem na siebie, podczas gdy ja pokiwałam głową. "Dobrze Cynthia albo Autumn... Kim ktolwiek do diabła jesteś." Patrzyła chłodno w moje oczy. "Nie mówiłabym połowy tego co ty teraz mówisz do mnie, bo mogę zruinować wszystko za kliknięciem jednego przycisku."

Wpatrując się w jej oczy, minęło kilka minut w ciszy aż w końcu wypuściłam oddech, który nawet nie widziałam, że wstrzymuję.

"Wiesz co," odwracając wzrok, potrząsnęłam głową. "Nie obchodzi mnie to już. Nie będę się trzymała z daleka od Justina, poza tym, zdałam sobie sprawę z czegoś."

Zmarszczyła brwi, wyraźnie chcąc żebym kontynuowała co z chęcią zrobiłam.

Spojrzałam z powrotem w jej oczy. "Nie odważyłabyś się wysłać tego filmiku do prasy i obie to wiemy."

Unosząc brew, zacisnęła usta, powstrzymując śmiech. "Oh, czyżby ? Co sprawia, że tak myślisz ?" Założyła ramiona czekając na odpowiedź.

Odchrząknęłam.

"Wiesz, że jeśli ktokolwiek-mam na myśli ktokolwiek-inny niż ja dowiedział się, że chciałaś zniszczyć jego karierę, byłabyś znienawidzona przez świat ?" Uniosłam brwi. Gdy nic nie powiedziała, zorientowałam się, że to moja wskazówka żeby kontynuować.

"Gówno szybko się rozprzestrzenia, Jaz. Justin ma jedną z największych grup fanów i to na pewno by go nie zruinowało..." Potrząsnęłam głową, powstrzymując uśmiech. "To zruinowałoby ciebie."

Wzruszyłam ramionami. "Więc zrób co chcesz, ale na końcu to ty będziesz skrzywdzona, nie Justin."

Jasmine nieoczekiwanie uniosła palec, zatrzymując mnie przed mówieniem dalej, gdy wskazała na moja twarz. "To ty będziesz zruinowana."

Marszcząc brwi, przechyliłam głowę na bok. "Um..?"

"Masz rację. Nie mogę zniszczyć kariery Justina." Sfałszowała uśmiech. "Dzięki za radę. Uratowałaś moje całe życie, Cynth."

Zadrwiłam. "Dobrze, więc mogę wrócić do Justina i nic złego się nie stanie, bo ty nic nie zrobisz."

"Hej, powiedziałam, że nie zniszczę jego." Oparła się na obcasach. "Ale to ciebie jestem gotowa zniszczyć."

"Masz zamiar wyjaśnić, czy dalej mówić bzdury, które nie mają sensu?"

"Wydaje mi się, że wyjaśnię." Przejechała palcami po włosach. "Myślisz, że tak łatwo wrócisz do Justina?"

Robiąc przerwę, wzruszyłam ramionami przed delikatnym pokiwaniem głową.

"Naprawdę?" Patrzyła na mnie w czystym niedowierzaniu. "Myślisz, że tak po prostu cię przyjmie bez bycia wkurzonym?"

Otwierając usta, żeby coś powiedzieć, szybko je zamknęłam, zastanawiając się nad jej pytaniem.

Czy Justin będzie zły ?

"Tak, byłby." Jasmine wywróciła oczami. "Byłby bardzo wkurzony tym, że go okłamałaś i jeśli jeszcze nie zauważyłaś, jego zmiany nastrojów mogą być niezłą suką, więc nie wiem czy chcesz ryzykować to, że tak bardzo go wkurzysz, bo uwierz mi skarbie, będzie zły."

"Nie," Potrząsnęłam głową. "Nie będzie."

Jasmine zadrwiła. "Jakbyś nie zauważyła, znam go trochę lepiej niż ty. Byłam z nim przez te kilka lat więc nie wiesz jaki jest. Ja wiem." Wskazała na siebie.

Oblizując usta, zamknęłam oczy. "Wciąż mogę to naprawić z nim. Mogę mu to powiedzieć w taki sposób, że dobrze to przyjmie."

"Uh..." Zaciskając usta, Jasmine złączyła swoje łonie. "Przykro mi, ale obawiam się, że jeśli będziesz z nim w jakimś związku to niestety będę musiała mu coś powiedzieć."

"Niby co?" wymamrotałam

Podchodząc do mnie bliżej, Jasmine przystawiła swoje usta blisko mojego ucha. "Kim ty naprawdę jesteś, że go okłamujesz-tego którego niby kochasz?" Odsuwając się, uśmiechnęła się do mnie fałszywie, podczas gdy ja stałam osłupiała.

"Nie mogę... Nawet się z nim przyjaźnić?" Unosząc brwi, rzeczywistość nagle we mnie uderzyła bardzo mocno: Justin musi zostać usunięty na dobre z mojego życia-znowu.

"Nie."

Zaciskając mocno oczy, po raz drugi poczułam jakby cały mój świat zgniatał mnie w znajomy sposób.

Przed chwilą rozmawiałam z Justinem. Mieliśmy więź i wiem, że oboje ją czuliśmy.

Miałam nadzieję, że chociaż będziemy mogli się przyjaźnić, nawet jeśli miałby znać mnie jako Autumn na zawsze.

Nie obchodziłoby mnie to. Ja go po prostu potrzebowałam.

"Jesteś taką suką." Mruknęłam, otwierając oczy i spoglądając na Jasmine spod rzęs. "Wiesz o tym?"

Wzruszyła ramionami. "Jestem dumna z bycia nią."

Potrząsając głową, zadrwiłam.

"Po prostu daj mu obejść." Jasmine westchnęła w czystej irytacji. "Jest tylko chłopakiem, cholera."

Oblizałam usta. "Powinnaś czuć się szczęściarą, że go masz, a nie traktować to za przyznane." Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.

Fałszywie wydęła usta. "Cóż, boo pieprzone hoo." Wywracając oczami, złączyła dłonie po raz drugi. "Wydaje mi się, że już skończyłyśmy."

Przechodząc obok mnie, celowo uderzyła mnie ramieniem w drodze do drzwi. Przekręcając gałkę, prawie otworzyła drzwi, gdy nagle odwróciła się i spojrzała na mnie.

"Lepiej pomyśl nad tym jak się z nim pożegnasz."

Odwracając się do niej, pokiwałam głową.

To bezcelowe, żeby z nią walczyć, bo to tylko spowoduje, że będę w głębszym gównie niż teraz.

Uśmiechając się, pokiwała głową przed otworzeniem drzwi i wyjściem z pokoju.

Przejechałam dłonią po włosach, pociągając za końce, kilka kosmyków oderwało się podczas tego.

Podchodząc do drzwi, wyjrzałam i zobaczyłam Jasmine i Justina w namiętnym uścisku-albo tylko na taki wyglądał dla kogoś innego niż ekipa i ja.

Mogliśmy przejrzeć go na wylot.

Wzdychając w porażce, w końcu znalazłam w sobie odwagę i wyszłam z pokoju. Podchodząc do kanap i krzeseł gdzie wszyscy siedzieli, przygryzłam wargę gdy zdałam sobie sprawę, że wszyscy na mnie patrzą.

Przełknęłam gulę z nerwów, która formowała się w moim gardle. "Ja uh, ja muszę już iść." Udało mi się uniknąć wzroku Justina, który na sobie czułam.

Pochylając się, żeby niezręcznie objąć Pattie jednym ramieniem, zrobiłam to samo z cała resztą ekipy, zmuszając się żeby nie zrobić tego samego z Justinem.

Nawet nie pamiętam ostatniego razu jak go przytuliłam.

Biorąc gwałtowny wdech, zaczęłam iść w stronę drzwi. Przekręcając gałkę, wiedziałam, że to już to; to już ostatni raz kiedy widzę Justina tak blisko.

Spoglądając przez ramię, zauważyłam wzrok wszystkich skierowany na mnie, podczas gdy ja spojrzałam w oczy, które znaczyły dla mnie najwięcej w  tej chwili, Justina.

Posyłając mu delikatny uśmiech, wyszłam przez drzwi i powoli szłam wzdłuż korytarza aż znalazłam windy. Wciskając guzik, żeby ją otworzyć, czekałam aż się otworzy aż nagle usłyszałam dźwięk kroków.

Poczułam delikatne stuknięcie na moim ramieniu, sprawiając, że podskoczyłam i odwróciłam się z szeroko otwartymi oczami.

Justin?

"Justin?" Zmarszczyłam brwi, zmieszana. "Co ty robisz?"

Oblizał usta, drapiąc się cicho w tył głowy, podczas gdy ja cierpliwie czekałam na odpowiedź.

Kilka chwil minęło i zaczęłam myśleć, że mi nie odpowie.

Westchnęłam. "Gdzie Jasmine?"

Wskazując za swoje ramię, wskazał na koniec korytarza na swój pokój.

"Dobrze..." Wymamrotałam, niepewna tego co powiedzieć, gdy przypomniałam sobie, że nie powinnam być w pobliżu niego.

Nagle drzwi windy się otworzyły. Szybko spoglądając na nią, spojrzałam z powrotem na Justina i wskazałam na drzwi.

"Musze już iść..." Delikatnie cofając się, zastanawiałam się czego chciał.

Wciąż się we mnie wpatrywał podczas gdy ja zbliżałam się do windy. Zauważyłam jak jego ramiona były zaplecione za plecami i jego ramiona były delikatnie opuszczone gdy zdałam sobie z czegoś sprawę.

Musi być biały; nieśmiały, cichy. Jego nastrój musiał się zmienić.

Gdy Justin zmieniał się na "biały" miał ciężki czas, żeby wydobyć to co miał na myśli; był nieśmiały.

Wzdychając, wiedziałam, że będę tego żałowała jak odejdę bez dowiedzenia się co chciał, więc podeszłam do niego, przygryzając wargę, bojąc się spojrzeć w jego oczy.

Zdecydowałam, że będę trzymała wzrok na jego ramieniu.

"Wszystko w porządku?" zaczęłam.

Zobaczyłam, że kiwnął głową.

"Czy to Jasmine?" dalej się starałam coś z niego wydobyć

Potrząsnął głową.

"Potrzebujesz czegoś?"

Pokiwał głową.

"Dobrze..." Zaciskając usta, spojrzałam w jego oczy. "Czego potrzebujesz?"

Przygryzając wargę, Justin opuścił ramiona jeszcze bardziej podczas gdy jego twarz się delikatnie zaczerwieniła.

Nie mogłam nic poradzić na to, że poczułam motyle w brzuchu przez to.

"C-czy potrzebujesz czegoś ode mnie?" Zapytałam, wzdychając jeszcze raz, gdy pokiwał głową.

"Powiedz mi," Wyszeptałam delikatnie, zastanawiając się czy złapać go za rękę czy nie.

Decydując przeciwko temu, czekałam co wydawało się jak wieczność aż w końcu otworzył usta, żeby coś powiedzieć.

"Mogę dostać twój numer?" Zapytał pewnym głosem. Musiał przejść do normalnego nastroju, bo wiem, że na pewno "biały" Justin nie powie takich rzeczy pewnym tonem.

Przygryzając wargę, potrząsnęłam głową.

"Nie wydaje mi się, że to taki dobry pomysł..." Urwałam, od razu czując się źle widząc smutek na jego twarzy.

"Jasmine..."

"Myślałem, że cię przeprosiła?" Zmarszczył brwi, podczas gdy ja westchnęłam.

"Ona uh, ona to zrobiła." Zamykając oczy, potrząsnęłam głową. "Wciąż..."

"W porządku, nieważne." Machnął lekceważąco ręką, wzdychając w poirytowaniu.

Fioletowy.

""Nie powinienem był pytać. Po prostu, jedź bezpiecznie." Powiedział ostrym tonem przed odwróceniem się, żeby odejść.

Poczułam, że w moim ciele rosło zdenerwowanie, gdy patrzyłam jak odchodzi.

Nie może tak po prostu odejść. Nie mogę odejść na dobre jeśli jest na mnie zły.

Wzdychając, podbiegłam przez pół korytarza do miejsca gdzie szedł szybko i stanęłam naprzeciw niego.

Wystawiłam rękę. "Telefon."

Marszcząc brwi, Justin przekrzywił głowę zmieszany.

Przygryzłam wargę. "Daj mi swój telefon." Nakazałam.

Wahając się na początku, kilka sekund później wyciągnął swojego iPhona 5 z kieszeni, kładąc go na moją dłoń, podczas gdy ja odblokowałam go i kliknęłam na aplikację z dodawaniem kontaktów.

Zapisując moje imię jako Autumn, dodałam swój numer i oddałam mu telefon z powrotem.

Spoglądając w dół na ekran, zmarszczył brwi. "Ten numer wygląda znajomo." Spojrzał mi w oczy.

Od razu poczułam jak moja twarz się czerwieni, podczas gdy mentalnie przełknęłam się za nie zmienienie numeru.

"Dziwne." To wszystko co zdołałam powiedzieć, wymuszając uśmiech i przeszłam obok niego w stronę wind.

W końcu zdołałam dojść do parkingu gdzie znalazłam swój samochód zaparkowany kilka miejsc od dużego, czarnego tour busa. Przypinając bezpiecznie pas, odpaliłam silnik, wprowadzając samochód do życia przed wycofaniem z miejsca parkingowego i udając się w stronę domu.

Nie mogłam nic poradzić na to, że myślałam o wszystkim co wydarzyło się dzisiaj, zaczynając od restauracji i kończąc na hotelu...

Kończąc na mojej nieudanej próbie zostawienia Justina.



Heeeeej wam ! :) Tak tak wiem miałam dodać wcześniej tą część rozdziału no, ale niestety nie udało się :( Mam nadzieję, że mi wybaczycie :) Mam jedną malutką uwagę do tych tzw "cichych czytelników" - prosiłabym żebyście dawali jakieś komentarze, jakiekolwiek. Wbrew pozorom komentarze potrafią motywować :) Im więcej ich będzie tym szybciej będę starała się dawać wam rozdziały, bo będę widziała, że wam również zależy na tym żeby jednak te rozdziały się pojawiały chociaż raz w tygodniu. Rozważcie proszę tą opcję :) Wracając do rozdziału mam nadzieję, że wam się spodoba ta część. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości do tłumaczenia - piszcie od razu :)


czytasz = komentujesz

czwartek, 27 marca 2014

Eleven: You dare me ? Part 1

Cynthia's POV:

Dochodząc do hotelu, nie mogłam nic na to poradzić, że czułam niechęć będąc tutaj teraz.

Justin i ja mieliśmy miłą rozmowę - sprawiło to, że jestem 10 razy bardziej zrelaksowana przy nim, jednak nie wiem dlaczego. Poczułam tą więź, którą mieliśmy kilka lat temu.

Ale wiem, że jak tylko postawię nogę w tym pokoju hotelowym i stanę twarzą w twarz z Jasmine, wszystkie te uczucia znikną.

Czy Justin w ogóle czuł jakikolwiek związek między nami dzisiaj ? Nie mogłam nic na to zrobić, ale miałam nadzieję, że jednocześnie czuł i nie czuł.

Sama myśl, że czuł coś do mnie znowu sprawiało, że czułam motyle w brzuchu.

Jednak znowu, jeśli sprawy zajdą za daleko, on mógłby domyśleć się kim jestem, co nie może się zdarzyć nieważne co i kto wie co mogłaby zrobić Jasmine.

Kręcąc głową, wróciłam do myślenia, że najlepiej będzie jeśli nic nie będzie do mnie czuł i że nie będziemy mieli żadnego rodzaju związku.

Przygryzając wargę, spojrzałam na Justina idącego obok mnie i po prostu patrzyłam na jego idealne usta w kształcie serca, których dotyku brakowało mi na moich; jego miękkie brązowe włosy przez które kiedyś delikatnie przejeżdżałam palcami; jego jasne, karmelowe oczy, w które miałam w zwyczaju się wpatrywać z niczym innym oprócz pożądania i żądzą...

Uśmiechając się na te wspomnienia, które mieliśmy, nie mogłam nic poradzić na to, że przypomniała mi się jedna noc.

"Co chcesz obejrzeć?" zapytałam, spoglądając niewinnie na Justina, gdy on również spojrzał na mnie.

"Cokolwiek ty chcesz, kochanie." Zacisnął uścisk na mojej talii, przyciskając swoje ciało bliżej do mojego przed tym jak cmoknął mnie słodko w usta. Odchylając się, puścił mnie żebym wybrała film.

Był piątkowy wieczór i byliśmy w jego ogromnym domu w LA. Byliśmy zajęci wychodzeniem przez cały tydzień i chcieliśmy spędzić jedną noc po prostu leżąc i ciesząc się swoim towarzystwem.

Przebierając w różnych gatunkach filmów, zdecydowałam, że wybiorę coś przypadkowego. Przeczytałam tytuł, widząc ze jest to "Pamiętnik" uśmiechnęłam się Kocham ten film.

Włożyłam płytę do DVD i poszłam z powrotem do Justina na kanapę, gdzie otworzył dla mnie swoje ramiona, zapraszając mnie żebym znowu do niego dołączyła.

Położyłam się plecami do niego, gdy on objął mnie ramionami wokół talii, zanurzając twarz w moich włosach i delikatnie cmokając mnie w policzek. Zarumieniłam się od jego dotyku.

"Jestem urocza gdy tak robisz." zaśmiał się, wreszcie opierając swoja głowę, gdy zaczęliśmy oglądać film.

Po około połowie, zauważyłam, że już nie zwracam uwagi na film gdy poczułam parę ciepłych ust na moim ramieniu, powoli przenoszących się do szyi i zostawiających delikatne pocałunki na niej.

Małe jęknięcie wydobyło się z moich ust podczas gdy on uśmiechnął się przy mojej skórze.

"Powinienem przestać i dać ci obejrzeć film, czy nie?"

Zamykając oczy, odwróciłam się, żeby być przodem do Justina. Kładąc rękę na jego bicepsie, zamknęłam oczy jeszcze raz czując jego palce wbijające się w moje biodra i jego usta znowu zetknęły się z moja szyja.

Delikatnie ssąc mój słodki punkt, przygryzł i przejechał językiem po mojej skórze, podczas gdy z moich ust wydobył się jęk, przysuwając się jeszcze bliżej do niego jeżeli to w ogóle było możliwe.

Jęcząc przy mojej cieplej skórze, Justin przeturlał nas tak, że był nade mną. Czułam wybrzuszenie w jego spodniach, gdy on przeniósł usta do mojego ucha, delikatnie je skubiąc.

"Tak bardzo cie teraz pragnę." wychrypiał

Przygryzając wargę, przysunęłam jego twarz dłońmi tak, ze moje usta były przy jego uchu.

"Wiec mnie weź."

Przenosząc ręce na gore mojej koszulki, zaczął poruszać nimi na moich brzuchu i talii, gdy zderzył swoje usta z moimi.

Jeki wibrowały w naszych ustach, uniosłam swoje biodra, przyciskając się bliżej jego krocza, gdy on jęknął seksownie, niecierpliwie wsuwając język do mojego gardła i próbując każdego kawałka mojej buzi jaki tylko mógł.

Przejechał palcami w dół moich ud, oplatając nimi swoja talie przed tym jak nagle poczułam, ze unosi mnie z kanapy.

Poruszałam swoimi ustami idealnie synchronizując je z jego aż nagle poczułam, ze moje plecy uderzyły o jego miękkie łóżko.

Przygryzając wargę, Justin przejechał swoimi palcami w dol do moich spodenek.

"Tak zrobię kochanie." wymamrotał z seksownym i zachrypniętym głosem, odnosząc się do tego jak powiedziałam 'wiec mnie weź'. "Tak zrobię."

Posyłając mi pełne pożądania mrugniecie, pochylił się umieszczając swoje usta na moich jeszcze raz, podczas gdy noc dalej trwała pomiędzy Justinem, mną i niczym pomiędzy.

Nagle zauważyłam, ze oczy Justina spotykają się z moimi, przywracając mnie do rzeczywistości.

Moja twarz zrobiła się cala czerwona, gdy wymusiłam mały uśmiech i odwróciłam wzrok, chowając twarz we włosach.

Przygryzając wargę, powoli szlam za Justinem, gdy przeszliśmy obok windy w lobby i podbiegliśmy cala drogę po schodach.

Nareszcie dochodząc do pietra na którym był jego pokój, jęknęłam bez oddechu. "Powiedz mi jeszcze raz dlaczego nienawidzisz wind?" zapytałam

Otworzył dla mnie drzwi przez które przeszłam. Odwracając się do niego, patrzyłam jak przygryza wargę. Ignorując moje pytanie, poszedł wzdłuż korytarza.

Nagle przypomniałam sobie, że jest klaustrofobikiem.

Przygryzając wargę, zaczęłam iść za nim wzdłuż korytarza aż stanęliśmy przed drzwiami. Wyciągając kartę z kieszeni jego jeansów, Justin przeciągnął ja przez otwór i zobaczyliśmy zielone światełko powiadamiając nas, że drzwi są otwarte. Przekręcając gałkę, otworzył je, gdy oczy wszystkich z ekipy skierowały się na nas.

Weszłam przy Justinie i spoglądałam na ustawienie przede mną.

Zobaczyłam Fredo i Ryan'a rozwalonych na jednej z większych skórzanych kanap z Kenny'm i Scooter'em siedzącymi na drugiej. Pattie siedziała na pojedynczym krześle patrząc na nas, delikatny uśmiech wkradał się na jej usta, gdy zdałam sobie sprawę jak blisko byłam z Justinem.

Przenosząc ciężar mojego ciała bliżej niego, poczułam jego cieple ramie dotykające się do mojego, gdy zamknęłam oczy, chciałam, żeby uczucie jego skory na mojej trwało na zawsze.

"Na co patrzysz mamo?" Przywracając mnie z powrotem do zmysłów, popatrzyłam na Justina widząc jak patrzy zastanawiająco na Pattie. Odwracając wzrok od niego, skupiłam się na jego mamie.

"Oh na nic." Machnęła ręką przed oparciem się o krzesło. "Po prostu na chwile się zamyśliłam. Gdzie byliście?" zapytała

Przygryzłam wargę, zastanawiając się czy powinnam odpowiedzieć, gdy głos Justina przerwał moje myśli.

"Poszliśmy na spacer." Przejeżdżając dłonią przez włosy, podszedł do jednego z pustych miejsc w pokoju i usiadł. Niezręcznie poszłam za nim, podchodząc do krzesła obok Pattie i zatrzymałam się obok niego, przenosząc ciężar ciała na prawa nogę z założonymi ramionami.

Kiwając głową, Pattie spojrzała na mnie z nadzieja w oczach, podczas gdy ja tylko pokręciłam głową. Jeśli myślała, że Justin w jakikolwiek sposób się mną interesował albo jakikolwiek rodzaj związku mógł się utworzyć, była w ogromnym błędzie.

"Dałeś radę przejść tam i z powrotem bez napadnięcia przez fanów?" Oczy Fredo rozszerzyły się, gdy Justin kiwnął głowa. "To nowość."

"Zawsze było inaczej w Kanadzie." zakładając ręce za głowę, oparł się o krzesło i zamknął oczy.

Nie zauważyłam aż do tej pory na jak bardzo zmęczonego wyglądał.

"Hej ugh," przygryzłam wnętrze policzka. "Która jest godzina?"

Otwierając oczy, Justin wyjął swój telefon ze swojej skórzanej kurtki i odblokował go, patrząc na godzinę.

"11.30. Dlaczego pytasz?" zmarszczył brwi, patrząc na mnie i odkładając telefon do kieszeni.

Przygryzłam wargę. Nie zdałam sobie sprawy, ze jest już tak późno.

"Powinnam już iść do domu." powiedziałam, podczas gdy wszyscy od razu na mnie spojrzeli.

"Dlaczego?" Scooter zapytał

Wzruszyłam ramionami, stawiając mały krok w stronę drzwi. "Moja mama będzie się zastanawiała gdzie jestem. Jest już całkiem późno."

Ignorując spojrzenia wszystkich-łącznie z Justina-zaczęłam iść do drzwi. Odwracając się, żebym nie musiała iść tyłem, miałam już otworzyć drzwi i pomachać na pożegnanie gdy usłyszałam znajomy głos, który mnie zatrzymał.

"Justin?" poczułam ze moja twarz się czerwieni na dźwięk głosu Jasmine. "Jesteś już. Gdzie byłeś wcześniej?"

Zastanawiałam się czy powinnam otworzyć drzwi i wyjść czy jednak nie, gdy poczułam jak moje ciało się odwraca, kierując się w stronę widoku przede mną, gdzie Jasmine szła w stronę Justina.



Czeeeść wam wszystkim :) Od razu na wstępie PRZEPRASZAM WAS MEGA MEGA MEGA BARDZO za to, że tak długo nie dodawałam i jeszcze, że to nie jest cały rozdział przetłumaczony.. Niestety nie mam ostatnio czasu za bardzo, bo ciągle jakieś sprawdziany, kartkówki, milion zadań domowych i projektów ;c Mam nadzieję, że jak teraz będę miała trochę więcej luzu w szkole to znajdę trochę czasu na dokończenie tego rozdziału :) Także tego, nie zabijajcie mnie, nie gniewajcie się itp itd, że tak długo nie dodawałam :) Piszcie w komentarzach co sądzicie o tej części rozdziału :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Paaaa ♥


niedziela, 23 lutego 2014

Ten: It's all my fault.

Cynthia's POV:

Stałam przed Justinem ze złączonymi kolanami, przetwarzając o co właśnie mnie zapytał.

Chciał ze mną porozmawiać ? Dlaczego ? O co chodziło ?

Po prostu nie rozumiem dlaczego chciałby ze mną porozmawiać.

Czy w rezultacie będziemy się kłócić-znowu-czy odejdziemy w pokoju ?

Prawdopodobnie nie to ostatnie.

Przełykając gulę w gardle, podrapałam się w palec nerwowo, podczas gdy moje oczy wędrowały wszędzie byle nie na oczy Justina, które były skierowane na mnie.

Minęło parę chwil niezręcznej ciszy gdy ja w końcu znalazłam w sobie odwagę, żeby się odezwać.

Powoli poruszając głową w górę i w dół, czekałam gdy on również pokiwał swoja głowa.

Uklęknęłam na kolanach i osunęłam się aż mój tyłek uderzył o podłogę. Siadając ze skrzyżowanymi nogami, Położyłam dłonie na swoich kolanach.

Justin wstał.

"Uh..." wymamrotałam, marszcząc brwi, gdy na niego spojrzałam. "Zazwyczaj gdy chcesz z kimś porozmawiać to nie wychodzisz..."

Śmiejąc się, Justin zacisnął usta podczas gdy ja byłam cicho, trochę zdziwiona jego nagłą zmianą nastroju, jednakże powinnam być do tego przyzwyczajona.

Po kilku krótkich chwilach, podał mi rękę, delikatnie się pochylając. Spojrzałam z jego oczu na jego rękę i z powrotem na jego twarz, niepewna co powinnam zrobić.

Unosząc brew, zacisnął usta w cienką linię. "Zazwyczaj gdy ludzie podają ci swoją dłoń to ją bierzesz." Uśmiechnął się przedrzeźniając mnie, naśladując mój głos i używając go w tym samym tonie co ja.

"Yeah, yeah." Przygryzając wargę, wystawiłam język, podczas gdy on się zaśmiał, wywołując motyle w moim brzuchu.

Biorąc jego dłoń w moją, podniósł mnie z podłogi przed odwróceniem się i otworzeniem drzwi.

Zakładając, że chciał żebym szła za nim, zrobiłam tak idąc korytarzem.

Zobaczyłam drzwi windy, gdy już do nich dotarliśmy automatycznie sięgnęłam do przycisku otwierającego drzwi. Czekałam aż się otworzą, gdy nagle zdałam sobie sprawę, że Justina nie było przy mnie tak jak mi się wydawało.

"Justin?" wymamrotałam, bardziej do siebie niż do kogoś innego.

Jęcząc w niepokoju, odrzuciłam głowę do tyłu. Gdzie on mógł pójść ?

Kiedy miałam już iść i zacząć go szukać, moje myśli zostały przerwane gdy usłyszałam niski chichot zza mnie.

Marszcząc brwi, odwróciłam się i zobaczyłam Justina stojącego przy drzwiach prowadzących do schodów, trzymając je otwarte nogą patrzył na mnie z rozbawionymi oczami.

Unosząc brew, patrzyłam na niego.

"Idziemy schodami." Oblizał usta.

Skubiąc od środka policzek, pokiwałam głową w odpowiedzi i podeszłam do niego.

Szłam za niem pokonując niekończącą się liczbę schodów.

Biorąc ostrożnie każdy krok żebym nie upadła, zdałam sobie sprawę, że jestem coraz bardziej zmęczona starając się dotrzymać tempa Justinowi.

Jęknęłam, marudząc dziecinnie.

"Zwolnij." praktycznie błagałam.

Justin się zaśmiał.

"Mogliśmy pojechać windą." mruknęłam.

"Nienawidzę wind." było wszystkim co powiedział Justin, przed zwolnieniem swojego tempa sprawiając, że westchnęłam z ulgą.

Po jak się wydawało wieczności dotarliśmy do lobby przez które przeszedł Justin wychodząc całkowicie z hotelu, podczas gdy ja szłam za nim. Idąc obok niego, nerwowo skubałam wargę.

"Gdzie idziemy?" zapytałam, spoglądając na jego twarz, żeby mieć pewność, że to było w porządku o co zapytałam.

Uniknął mojego pytania. "Lubisz Starbucks'a?"

Pokiwałam głową i czekałam aż będzie kontynuował, później zdając sobie sprawę, że tego nie zrobi.

Westchnęłam aż ciężka cisza zapanowała między nami.

Po kilku minutach, szłam za Justinem, wchodząc do sklepu, który wspomniał.

Siadając na pustym miejscu, czekałam aż Justin podejdzie zamówić ktokolwiek wie co.

Nuciłam jedną z piosenek Justina w mojej głowie aż w końcu wrócił z dwoma truskawkowo-bananowymi koktajlami, stawiając jeden przede mną, podczas gdy brał łyka ze swojego.

"Dziękuję." wymamrotałam. Justin tylko pokiwał głową, pokazując, że mnie usłyszał.

Wkładając słomkę w otwór, wzięłam małego łyka, podczas gdy znowu zapadła cisza pomiędzy nami.

Patrzyłam na Justina jak postawił swój napój i patrzył przez okno. Zacznie w końcu mówić ?

Uderzając stopa niecierpliwie o podłogę, skubałam wargę nerwowo.

Nie mogłam znieść tej ciszy. Po prostu siedząc tutaj-czekając na rozmowę której początku się bałam-dobijało mnie w więcej sposobów niż jeden.

Zaczęłam liczyć w głowie każda mijającą sekundę. Docierając do stu, doszłam do wniosku, że on nie zacznie tej rozmowy wkrótce.

Westchnęłam, sprawiając, że Justin odwrócił się w moja stronę, unosząc brew w ciekawości.

Przełknęłam swoje nerwy.

"M-masz zamiar zacząć?" przygryzłam wargę, uderzając się w głowie za jąkanie.

Zmarszczył brwi.

Westchnęłam. "Chciałeś ze mną pogadać..." Przypomniałam.

Przytakując, również westchnął, spoglądając jeszcze raz przez okno przed powolnym odwróceniem wzroku w moja stronę.

"To nie jest nic złego." wymamrotał, wyczuwając moje zdenerwowanie. "Obiecuję."

Pokiwałam głowa, nie do końca przekonana. Czekałam aż westchnął wskazując, że ma zamiar mówić.

"Wcześniej, gdy Jasmine nazwała cię..."

Zamknął oczy i przełknął głośno, sprawiając, że moje oczy otworzyły się szeroko widząc jego rozpacz.

"Kontynuuj." zachęciłam

Wzdychając niepewnie, jego oczy wciąż były zamknięte podczas gdy znowu zaczął mówić.

"Pamiętasz jak nazwała cię C-cynth?"

Zastygając w miejscu, wbiłam zęby w dolną wargę.

Przytaknęłam tępo.

"C-czy wiesz kim jest Cynth-thia?"

Przełknęłam ślinę. Myśląc o swojej odpowiedzi przez parę chwil, zdecydowałam, że będę grać głupią.

"Nie." wyszeptałam.

Kiwając głową, wziął gwałtowny wdech, jego oczy były wciąż zamknięte.

"powiedz mi." Nalegałam. Nienawidziłam tego tematu i chciałam żeby się już skończył. Nie mogłam nic zrobić z tym, tylko dałam mojej ciekawości wziąć nade mną górę, zastanawiając się co chciał powiedzieć. "Kim ona jest?"

Justin spojrzał na mnie, układając myśli w odpowiedź aż wreszcie odpowiedział.

"Była moją dziewczyną parę lat temu." Przełknął ślinę.

"Była."

Przytaknął. "Ona uh..." Zacisnął szczękę. "Ona umarła."

Przełknęłam gulę formująca się w moim gardle i czekałam aż będzie kontynuował.

"Poszliśmy do sklepu pewnego dnia i ona weszła do środka, żeby kupić parę rzeczy. Weszła do środka sama."

Zmarszczyłam brwi, zastanawiając się gdzie zmierzał.

Przejeżdżając dłonią przez włosy, pociągnął mocno za końce.

"Spłonął gdy ona była w śro-odku." Jego głos się załamał na końcu.

Nagle poczułam silną chęć żeby wziąć go w ramiona i powiedzieć, że wszystko będzie w porządku. Zwalczyłam ta chęć.

Nagle wszystkie wspomnienia z tego dnia wróciły do mnie, dzień w którym całe moje życie się praktycznie skończyło, zaczynając ze sklepem.

"Scooter, musisz mi pomóc." wymamrotałam drżącym głosem do telefonu, łzy zaczęły zbierać się w moich oczach.

"Co?" Scooter zapytał, zatroskanie słyszalne w jego glosie. "Co się stało?"

Wyjaśniłam wszystko, zaczynając od czasu jak Jasmine podeszła do mnie do momentu gdy odeszła.

"Oh mój Boże." Scooter wymamrotał, zaskoczony czym zagroziła, tak samo jak ja.

"Nie mogę zostać Scooter, nie mogę zostać..."

Poczułam łzy wzbierające w tyle mojego gardła. Przełykając je, słuchałam jak próbował nieskończoną ilość razy namówić mnie żebym tego nie robiła.

Ale ja i on wiedzieliśmy, że musiała.

"Jesteś pewna, że możesz to zrobić?"

Przełykając ślinę po jego pytaniu, myślałam nad swoja odpowiedzią.

Czy chciałam ? Do diabła nie.

Czy to będzie łatwe ? Na pewno nie.

Ale czy musiałam ?

Zaciskając oczy, wzięłam drżący oddech.

To było to: to był koniec. Oficjalnie nigdy więcej nie zobaczę znowu Justina.

"Tak jestem pewna."

I wtedy spaliłam sklep. Tak sfałszowałam własną śmierć.

Nikt nie został ranny-oprócz "mnie" oczywiście-dzięki Bogu.

Moje myśli nagle zostały przerwane przez Justina który odchrząknął. Odwracając głowę w jego stronę i napotykając jego oczy, czekałam aż znowu zacznie mówić.

"Jeśli wszedłbym z nią..." Przełknął ślinę. "Nie umarłaby,"

Marszcząc brwi w jedną, mój obraz przez chwilę stracił ostrość, podczas gdy myślałam co miał na myśli.

Schował twarz w dłonie. "To wszystko moja wina."

Moje usta otworzyły się szeroko w szoku, gdy ja przetwarzałam co właśnie powiedział.

Myśli, że to jego wina, że ja "umarłam" ?

Obwiniał się za to przez te całe trzy lata ?

Dlaczego myśli, że to jego wina ? Przecież to nie było tak, że miał kontrolę nad miejscem, które się spaliło !

Nie mogę uwierzyć, że właśnie tak myślał i ta myśl złamała mnie w więcej niż jeden sposób.

Skupiając mój wzrok, spojrzałam na Justina, który miał swoja twarz schowana w dłoniach, bolało mnie jeszcze bardziej.

"Justin." przełknęłam, niepewnie kładąc swoją dłoń na jego. "To nie twoja wina."

Unosząc głowę, spojrzał na moją dłoń, która była na jego, później spoglądając na mnie spod rzęs.

"Mogłem z niż tam wejść. Mogłem ja ocalić." pokręcił głową. "Nawet zapytała czy chcę z nią iść. Zapytała mnie i co ja jej powiedziałem?" zadrwił z czystym obrzydzeniem wobec siebie. "Powiedziałem, że nie chce zostać zaatakowanym przez fanów."

Przygryzłam wargę, pamiętając dokładnie jego słowa z tamtego dnia.

"Raczej nie chciałbym być zaatakowany przez fanów, kochanie."

Zamknęłam oczy i potrząsnęłam głową, odmawiając tego żeby wierzył, że to była jego wina.

"To nie była twoja wina." powiedziałam z zaciśniętymi zębami, będąc bardzo ostrożną mając pewność, że nie powiem nic złego.

Justin pokręcił głową, zabierając jego dłoń spod mojej.

"Była." Potarł mocno twarz dłońmi w dół i w górę. "Jestem samolubnym chujem, który wolał pozwolić swojej dziewczynie zginąć w pożarze niż mieć fanów biegnących do mnie."

"Nie wiedziałeś, że coś takiego może się zdarzyć!" splunęłam w niedowierzaniu wpatrując się w niego jakby kompletnie oszalał.

"Ale-"

"Nie." Uniosłam palec zatrzymując go. "Przed tym jak zaczniesz i powiesz znowu, że to twoja wina, bo nie wszedłeś tam ze m-ugh nią..." Urwałam zbierając swoje myśli.

Właśnie dlatego muszę mówić ostrożnie.


Wzięłam głęboki oddech przed kontynuowaniem.

"Przed tym jak pójdziesz i powiesz cokolwiek z tego, odpowiedz na to: wiedziałeś, że będzie się paliło?"

Justin był cicho, ściskając usta w cienką linię trzymając swój wzrok na mojej twarzy.

Zignorowałam jego silne spojrzenie. "Więc?"

Kilka chwil później westchnął, opuszczając ramiona i kręcąc głową.

"Ok," oblizałam usta "I jeśli byś wiedział, zrobiłbyś wszystko co możesz żeby ją uratować, prawda?"

Oparł się o krzesło i pokiwał głową.

"Dokładnie." Pokiwałam głową w pochwale. "Więc jeszcze raz, to nie była twoja wina. Prawda?"

Przygryzając wargę, zajęło to Justinowi kilka minut  żeby się zastanowić, gdy w końcu westchnął.

"Prawda."

Pozwalając małemu uśmiechowi zagościć na mojej twarzy, zacisnęłam usta razem.

Podniosłam swój koktajl i wzięłam łyka, usatysfakcjonowana.

"Ja po prostu..." Odwrócił wzrok, zaciskając znowu oczy. "Tęsknię za nią cholernie mocno."

Spojrzałam w jego oczy i mój brzuch od razu opadł do ziemi widząc jego wilgotne oczy.

Odwróciłam wzrok, bojąc się, że jeśli wciąż będę na niego patrzeć sama zacznę płakać.

I pomyśleć, że niby już mu ze mną przeszło...

"Dziękuję." Spoglądając z powrotem zobaczyłam Justina, który się we mnie wpatrywał. Zaczęłam się również w niego wpatrywać i oglądałam jak oblizuje usta.

"Za?" Mrugnęłam oczami, w połowie oszołomiona, gdy patrzył wprost na mnie.

"Za rozmowę ze mną." Wymusił mały uśmiech na twarzy ale ja i tak widziałam ból, który wciąż tam był.

Machając dłonią, oparłam się o krzesło. "Nie wspominaj tego. Jestem tu dla ciebie, ok?"

Przytaknął, również opierając się o krzesło.

"Oh i jeszcze jedna rzecz..." urwał

"Yeah?"

"Przepraszam."

Zmarszczyłam twarz w zmieszaniu. "Za co?"

"Za to jaka Jasmine była w stosunku do ciebie... Ja po prostu," wzruszył ramionami "Przepraszam."

Moje oczy rozszerzyły się na jego słowa i prawie od razu poczułam buzującą we mnie złość.

Nie powinien nawet czuć potrzeby przepraszania za to gówno ta suka ciągnęła.

Potrząsnęłam głową.

"Nie przepraszaj." westchnęłam. "Jeśli ktokolwiek powinien przepraszać, to ona." zacisnęłam szczękę. "Nie ty."

Justin zacisnął razem usta, kiwając głową.

"Ty po prostu..." Przerwał, biorąc chwilę żeby wypalić dziury w mojej twarzy swoim spojrzeniem.

Nie dosłownie, ale wiesz o co mi chodzi.

Czekałam aż będzie kontynuować.

"Bardzo mi ją przypominasz." jęknął. "To jest irytujące czasami."

Przygryzając wargę, walczyłam ze sobą żeby ukryć jak bardzo zdenerwowana byłam po tym co powiedział.

Kontynuowałam granie głupiej.

"Kogo?"

"Cynthie." westchnął. "Przysięgam, wyglądasz dokładnie jak ona."

Mój oddech zaczął przyspieszać a moje palce zaczęły się pocić. "Yeah?" Przygryzając swój język, modliłam się do Boga, żeby ta rozmowa się wkrótce skończyła.

"Yeah." Mruknął ochryple.

Pokiwałam niezręcznie głową i odwróciłam wzrok, skupiając wzrok na samochodach za oknem, podczas gdy czułam oczy Justina wpatrujące się w moją twarz.

Po kilku minutach, w końcu usłyszałam długie westchnienie dochodzące z jego pulchnych ust w kształcie serca.

"Po prostu tego nie rozumiem."

Pozwalając mojemu wzrokowi spotkać się z jego, ściągnęłam razem brwi w dezorientacji. "Huh?"

Przygryzł wargę.

"Jestem tutaj, siedzę z dziewczyną, którą ledwo znam." wskazał na mnie. Zignorowałam ból, który spowodowały jego słowa i słuchałam jak kontynuował.

"I otwieram się do niej o całym gównie o którym z nikim nie mogę porozmawiać."

Potrząsnął głową, gdy ja delikatnie się zarumieniłam.

"Nie rozumiem tego."

Wzruszyłam ramionami. Nie wiedząc co powiedzieć, przygryzłam wnętrze policzka.

Spokojna cisza zapanowała pomiędzy nami, uspokajając moje nerwy.

Po jakiś 15 minutach, moja głowa się uniosła widząc Justina, który wstawał ze swojego miejsca.

"Lepiej żebyśmy już wracali zanim zaczną się zastanawiać gdzie jesteśmy." Wziął nasze puste kubki i wyrzucił je do śmieci.

Wzdychając, wstałam i poszłam za Justinem przez drzwi, gdzie zaczęliśmy iść z powrotem do hotelu, do ekipy...

Do Jasmine.



Heeeej :) Przepraszam, że tyle zajęło mi dodanie rozdziału, ale przez cały tydzień chorowałam i nie miałam za bardzo jak :( Mam nadzieję, że mi wybaczycie haha. Dziękuję wam, że zaczynacie się stosować do mojej małej prośby o komentowaniu-no przynajmniej niektórzy :) I tym osobom co skomentowały poprzedni rozdział BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ ♥ Myślę, że coraz więcej będzie takich osób :) Dajcie znać co myślicie o rozdziale lub o tym co według was może się dalej wydarzyć.

Papa ♥

PS. Zapraszam na mojego tumblra-http://itskatyherexo.tumblr.com/  :) Follow me, I follow back :)

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

wtorek, 11 lutego 2014

Ogłoszenie parafialne :)

Hej wszystkim :) Na wstępie chcę was przeprosić, że dość długo nie dodaję rozdziału, ale po prostu nie mam czasu żeby coś przetłumaczyć. Mam ostatnio bardzo dużo sprawdzianów, kartkówek itp w szkole.. Niestety, ale nauka jest ważniejsza w tym wypadku zwłaszcza, że zaczęłam już liceum i teraz jest tylko coraz bliżej matury i trzeba się spiąć, żeby dobre oceny były itp :) Jako że ferie mi się zaczynają w następnym tygodniu dopiero to raczej się nie spodziewajcie rozdziału do tej pory, bo mam dość dużo nauki teraz :( Ale mogę wam obiecać, że postaram się przetłumaczyć i dodać jak najwięcej rozdziałów przez ferie :) Dziękuję za te 3 komentarze do ostatniego rozdziału. Nawet nie wiecie jak miło jest zobaczyć, że komuś się podoba to jak tłumaczysz i że czeka na kolejny rozdział :) To naprawdę motywuje, nawet te "głupie" 3 komentarze. Także proszę was o komentowanie, może to być cokolwiek tak naprawdę nawet zwykła kropka czy coś. Chcę po prostu widzieć ile tak właściwie osób to czyta, bo wyświetlenia to w sumie nie musi oznaczać tego, że ktoś coś czytał na blogu. Mam nadzieję, że zrozumiecie moją obecną sytuację i poczekacie cierpliwie jeszcze te kilka dni na kolejny rozdział :) I proszę was - komentujcie ♥

To na tyle :)
Papa ♥

PS. Jeśli ktoś by miał jakieś pytania czy coś to zapraszam na mojego aska i twittera :)

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Nine: Turn deaf?

Cynthia's Point of View:

"Co ona do cholery tutaj robi?" Jasmine syknęła, jej wzrok skierowany był na mnie, tak samo jak mój na nią.

Cóż, jedna rzecz jest pewna: na pewno mnie rozpoznała.

Przełykając ślinę, która zbierała się w moim gardle, nie mogłam nic poradzić na to, że patrzyłam z szeroko otwartymi oczami na widok przede mną jak Justin obejmuje Jasmine wokół talii, przyciskając jej ciało do jego i kładąc swój podbródek na jej ramieniu, podczas gdy ona wciąż na mnie patrzyła. Ściskając usta w cienką linię, szybko odwzajemniła uścisk przed oderwaniem się i wskazaniem na mnie.

"Justin, co do cholery ona tutaj robi?" powtórzyła, spotykając wzrok Justin'a, podczas gdy on tylko uniósł brwi. Patrząc przez ramię na mnie, jedynie machnął ręką i odwrócił się z powrotem.

"Jest nikim." Powiedział. Cóż.

"Nikim?" Jasmine zaczęła, jej wzrok powrócił na mnie z pełnym obrzydzenia wyrazem twarzy. Jasmine spojrzała na niego, jakby kompletnie stracił rozum, przed tym jak odeszła z jego objęć, wpatrując się w moje oczy.

"Myślałam, że twój tyłek 'umarł' 3 lata temu." mruknęła przez zaciśnięte zęby, używając cudzysłowia nad słowem 'umarł', podczas gdy ja nie byłam w stanie się poruszyć. Nagle poczułam, że moje kolana zaczynają się delikatnie trząść, zwalczyłam potrzebę upadnięcia na podłogę zamykając oczy i czekając aż prawda zostanie powiedziana, i aż Justin znienawidzi mnie bardziej niż do tej pory.

"Jasmine," wymamrotał, jego brwi były mocno ściśnięte razem, podczas gdy ostrożnie złapał ramię Jasmine. "O czym ty mówisz?" powtórzył.

"Ty mi powiedz Justin!" splunęła ze wściekłym wyrazem twarzy. "Ty mi powiedz co do cholery ta suka tutaj robi!" unosząc ręce do góry, uniosłam głowę do góry, gdy tylko usłyszałam słowo 'suka'. Jeśli ktokolwiek tutaj był suką, to była to ona.

"Jak mnie właśnie nazwałaś?" zapytałam przez zaciśnięte zęby, krzyżując ramiona na piersi. Patrząc na jej twarz ze złością w oczach, zobaczyłam uśmieszek, który przemknął przez jej twarz, gdy zdała sobie sprawę, że jej słowa do mnie doszły.

"Ogłuchłaś?" skrzyżowała ramiona na piersi, naśladując mnie, podczas gdy ja wywróciłam oczami.

"Naprawdę musisz-"

"Muszę co?" przerwała mi, unosząc brew dając mi spojrzenie typu 'powiedz-mi-suko-wyzywam-cię'.

Biorąc oddech przez nos, zastanawiałam się czy powinnam powiedzieć to co chcę.

"Zamknij się kurwa." splunęłam, uśmiechając się dumnie, gdy jej nozdrza się rozszerzyły. "Powinnaś się po prostu kurwa zamknąć."

"Nie skarbie, to jest to co ty powinnaś robić."

"Co sprawia, że myślisz, że tak zrobię?" powiedziałam, od razu tego żałując w chwili gdy te słowa opuściły moje usta.

"Naprawdę chcesz tam zmierzać, Cynth?" zadrwiła, podczas gdy moje oczy otworzyły się szeroko a moje zęby wbiły się tak mocno w dolną wargę, że nie byłabym zdziwiona, jakby krwawiła.

Powiedziała moje imię.

Odmawiając sobie nawet przelotnego spojrzenia na Justina, zamknęłam oczy, gdy nagle usłyszałam jego głos.

"Co?" wymamrotał, podczas gdy ja zacisnęłam swoje oczy jeszcze mocniej. "D-dlaczego ją tak nazwałaś?" słysząc głośne parsknięcie, które wydała z tego co mi się wydaje, Jasmine, poczekałam aż słowa wypłyną z jej ust, aż moje oczy otworzyły się, gdy usłyszałam inny głos. Rozglądając się, zobaczyłam Fredo, który zmierzał do Jasmine.

"Hej, Jasmine muszę ci coś pokazać." powiedział szybko, ostrożnie odciągając ją do drzwi za nadgarstki. Zmieszana, obserwowałam jak Jasmine zaczęła się wyrywać.

"Przestań, Fredo." jęknęła, podczas gdy ja powstrzymywałam ąmiech; brzmiała dokładnie jak 2-latek, który narzekał, że to już czas do łóżka.

"Nie, nie, idziesz ze mną Jazz." dalej ją odciągając, puścił mi oczko dając mi do zrozumienia, że będzie się starał trzymać jej buzię na kłódkę. Wzdychając z ulgą, spojrzałam w stronę Pattie, Kenny'ego, Scooter'a i Ryan'a, którzy siedzieli na kanapie, wpatrując się w coś za mną. Unosząc brwi, odwróciłam się, spoglądając na drzwi.

Stałam z buzią delikatnie otwartą, wpatrując się w Justina na podłodze z twarzą schowaną w dłoniach.

Kiedy miałam już coś powiedzieć, zauważyłam Pattie przechodzącą obok mnie i klękająca obok Justina, delikatnie gładząc jego plecy.

"Wszystko w porządku?" zapytała, podczas gdy on ledwie wzruszył ramionami. Przygryzając wargę, rozważałam czy pochylić się nad nim i zapytać co było nie tak i tak jakby przeczytała w moich myślach, zobaczyłam jak Pattie wskazuje na mnie, żebym coś zrobiła.

Wypuszczając oddech, który nie wiedziałam, że wstrzymuję, powoli podeszłam bliżej Justina i usiadłam na wprost niego ze skrzyżowanymi nogami. Kładąc dłonie na kolanach, starałam się dobrze spojrzeć na jego twarz, nerwowo przygryzając dolną wargę.

"W-wszystko w porządku?" zająkałam się, zadając to samo pytanie co Pattie zadała dostając w zamian to samo wzruszenie ramionami. Wzdychając, wzięłam głęboki wdech przez zmienieniem mojego pytania nieco bardziej pewnym głosem.

"Co jest nie tak?" zapytałam, gdy nagle poczułam, że ktoś dotknął mojego ramienia. Odwracając się, zauważyłam Pattie stojącą za mną, nie wiedząc kiedy wstała. Pokazała palcami, żebym wstała, więc tak też zrobiłam. Idąc za nią do ściany po drugiej stronie pokoju koło Kenny'ego, Ryan'a i Scooter'a-którzy rozmawiali ze sobą-oparłyśmy się o nią, stojąc przodem do siebie.

"Co jest z nim nie tak?" zapytałam, odnosząc się do Justina, podczas gdy ona westchnęła.

"Kiedy on myśli o tobie," zaczęła, odchrząkując. "to sprawia, że jest bardzo przygnębiony, a Jasmine wspominająca twoje imię wcale nie pomogła w tej sprawie."

"M-myślałam, że już mu ze mną przeszło." wymamrotałam, podczas gdy ona pokręciła głową z uniesionymi brwiami.

"Nie, nie..." zaczęła "Jemu nigdy nie przeszło; dlaczego tak pomyślałaś?"

Wzruszając ramionami, westchnęłam. "Wrócił do niej..." ucięłam, odnosząc się do Jasmine.

Kręcąc głową, Pattie złączyła usta w cienką linię. "Zrobił to tylko z nadzieją, że zapomni o tobie; co wcale nie zadziałało."

"Więc dlaczego po prostu jej nie zostawi?" wypaliłam, mentalnie przeklinając się za powiedzenie tego.

"N-nie miałam na myśli, żeby to powiedzieć..." wymamrotałam niezręcznie, przygryzając wargę.

"Nie, jest w porządku." westchnęła. "Tak naprawdę to nie wiem czemu tego nie zrobi. Ona traktuje go jakby był niczym..." urywając, pokręciła głową. "I jego nastroje stały się dużo gorsze od czasu jak odeszłaś."

Jęcząc, odrzuciłam głowę lekko do tyłu w irytacji. "Sprawiasz, że to brzmi jakbym chciała odejść; nie chciałam." mruknęłam, podczas gdy ona pokiwała głową.

"Wiem."

Wypuszczając oddech, który nawet nie wiedziałam, że wstrzymuję, spojrzałam na Justina, który opierał się o drzwi z ramionami na kolanach, podczas gdy jego głowa opierała się o ścianę. Patrzyłam jak on wpatruje się w przestrzeń, gdy nagle jego oczy spotkały moje spojrzenie, wysyłając nerwowe dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa, podczas gdy ja odwróciłam wzrok.

"Co robisz kiedy jest przygnębiony?" zapytałam szepcząc, żeby nie usłyszał. Pattie po prostu wzruszyła ramionami.

"Tak naprawdę to nie ma nic co moglibyśmy zrobić, niż rozmawiać z nim."

Kiwając głową, napotkałam spojrzenie Justina jeszcze raz przed tym jak westchnęłam głęboko, zamykając oczy.

Co mam do stracenia ?

Otwierając oczy, nareszcie ruszyłam nogami i jakoś doszłam do Justina, czując nie tylko spojrzenie Pattie na moich plecach lecz całej ekipy. Stojąc przed nim i patrząc w dół, przygryzłam wnętrze mojego policzka, podczas gdy jego spojrzenie napotkało moje.

Otwierając usta, miałam już coś powiedzieć, gdy jego głos mi przerwał.

"Mogę z tobą porozmawiać?" zapytał, wpatrując się we mnie.

Oh Panie.


Heeej :) Przepraszam, że tak długo nie wstawiałam tłumaczenia, ale nie miałam czasu przez szkołę głównie ;c Postaram się teraz dodawać tak często jak tylko będę mogła :) Mam nadzieję, że ktoś jeszcze to czyta, bo po wyświetleniach to tak słabo to widzę :( Plus nawet nie raczycie nic skomentować.. Wiecie no, to by było motywujące, gdybym widziała wasze komentarze i że ktoś czeka jednak na kolejny rozdział :) Im więcej komentarzy będzie tym szybciej będą pojawiać się rozdziały. Także przemyślcie to ;p
Bye ♥

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

piątek, 10 stycznia 2014

Eight: You aren't her...

PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM
_________________________________________________________

Cynthia's Point of View:

Reszta dnia minęła wolniej, niż miałam nadzieję.

Nastroje Justina ciągle się zmieniały, co zbytnio nie pomagało, zwłaszcza gdy przygotowywaliśmy się, żeby iść do wody.

"Możecie iść beze mnie, ja tu zostanę." wymamrotałam po tym jak wszyscy starali się mnie przekonać, żebym poszła z nimi do basenu. Nie chciałam iść przez Justina-przez niego byłam bardziej zdenerwowana, zwłaszcza z jego nastrojami.

"No chodź, Cynth." Fredo nalegał, starając się, żeby nie dać Justinowi-który kupował wodę z automatu-podsłuchać. "Chcemy z tobą pobyć."

Przygryzając wargę, jedyne co zrobiłam to potrząsnęłam głową, mając nadzieję, że zostawią mnie w spokoju. Oczywiście moje życzenie się nie spełniło.

"Nie zaprosiłam cię tutaj, żebyś siedziała sama i się nudziła." powiedziała Pattie, patrząc na moją twarz, gdy ja posłałam jej błagalne spojrzenie, starając się powiedzieć jej przez moje oczy dlaczego nie chcę iść.

"Czekaj," nagle usłyszeliśmy głos Justina przerywający nam, przez co odwróciłam głowę w jego stronę i spojrzałam na niego nerwowo. Przyglądałam mu się, gdy patrzył na swoją mamę. "Zaprosiłaś ją tu?"

Zastygając w miejscu, spojrzałam nerwowo na Pattie, desperacko pragnąc, że nie zostaniemy teraz złapane.

"Tak..." Pattie zaczęła mamrocząc, gdy Justin przerwał jej poirytowanym tonem.

"Więc znalazłaś przypadkową kelnerkę, którą zdarzyło nam się mieć i zaprosiłaś ją na basen razem z nami?" zakpił sarkastycznie, uniósł dramatycznie ręce w górę. "Nie szukasz przypadkowych ludzi i nie zapraszasz ich, żeby spędzali z nami czas, mamo."

Patrząc w podłogę, walczyłam ze łzami, które chciały wypłynąć z moich oczu. Jeśli tylko by wiedział jak bardzo to boli...

"Justin, uspokój się." Pattie próbowała, podczas gdy on zacisnął szczękę. Unosząc głowę, zastanawiałam się co Pattie planowała zrobić. Zwracając swój wzrok na mnie, zobaczyłam, że kiwa głową na Justina, wskazując, żebym z nim porozmawiała.

Kręcąc głową, odwróciłam wzrok spostrzegając patrzącego na mnie Justina.

"Powiedziałaś, że przyszłaś sama." mruknął, gdy ja poczułam, że moje policzki się czerwienią od jego wzroku.

Oblizując usta, przytaknęłam. "T-tak było."

Słysząc jego głośne prychnięcie, spojrzałam na Pattie błagalnym wzrokiem, wzdychając delikatnie z ulgą, gdy znowu zaczęła mówić.

"Nie zaprosiłam jej Justin." zaczęła. W połowie oczekiwałam, że jej przerwie tak jak zawsze, lecz byłam zaskoczona, gdy był cicho i czekał aż będzie kontynuowała, tak samo jak ja.

"Siedziała tam," wskazując na puste miejsce, małą ścieżkę trawy, odchrząknęła. "I rozpoznałam ją z tej restauracji, więc zdecydowaliśmy, że ja zaprosimy."

Przygryzając wargę, przeniosłam ciężar ciała na prawą nogę, zadała od Justina, zwalczając chęć spojrzenia na niego.

"Oh." to było wszystko co powiedział, siadając na krześle, gdy jego nastrój zmienił się na cichy.

Wzdychając z ulgą, prawie poczułam się swobodnie, gdy nagle usłyszałam głos Scooter'a mówiącego do mnie.

"Idziesz Cyn-" szybko urywając przez ostrzeżenie w moich oczach, przez imię, którego prawie użył w stosunku do mnie przed Justinem, potrząsnął głową przez kontynuowaniem. "Autumn; Idziesz Autumn?"

Spoglądając szybko na Justina, zauważyłam, że nie zwrócił na to uwagi. Wzdychając milionowy raz dzisiaj, jęknęłam, gdy zdałam sobie sprawę czego chcieli. Dlaczego nie mogli zostawić mnie w spokoju i zdać sobie sprawy, że nie chcę iść ?

Ok, to było w części kłamstwo, bo chciałam iść; Bardzo chciałam iść. Ale z Justinem tutaj-coś złego musi się stać z moim szczęściem. Pomiędzy nim dowiadującym się kim naprawdę jestem albo zrobieniem z siebie totalnego głupka, wiedziałam, że coś na pewno pójdzie źle.

Spoglądając na Pattie przed spuszczeniem wzroku na podłogę, zaczęłam przypadkowo bawić się palcami, mamrocząc. "Nawet nie wzięłam stroju kąpielowego."

Słysząc głośne parsknięcie Fredo, podniosłam głowę, gdy moje oczy spotkały jego, posyłając mu śmiertelne spojrzenie, podczas gdy on on uniósł dłonie w obronie i odwrócił wzrok.

"Co masz pod tym?" Unosząc brwi, odwróciłam się w bok stając twarzą w twarz z Justine, który patrzył na moje ubrania, przed uniesieniem wzroku na moje oczy.

"Nie nałożyłam stroju." Powtórzyłam, nie wiedząc o co mu chodzi.

"Musisz mieć coś pod tym..." Unosząc brew, kiedy nagle obudziła się we mnie świadomość i zdałam sobie sprawę o co mu chodziło.

"Nie będę rozbierać się do bielizny Bieber, możesz o tym zapomnieć." Splunęłam unosząc brwi, zaskoczona tym co właśnie powiedziałam.

Spotykając znowu wzrok Justina, patrzyłam, gdy on nieśmiało opuścił głowę, odchrząkując przed zgarbieniem się na krześle.

"Nie mamy całego dnia Autumn." Fredo uśmiechnął się głupkowato, gdy ja przewróciłam oczami z westchnieniem. Wiedziałam, że nie ma wyjścia z tej sytuacji, więc zdecydowałam, że poprostu pójdę.

Zdecydowałam, że zdejmę spodnie, zsunęłam materiał ze swoich nóg i położyłam go na stole, przy którym siedział Justin. Miałam na sobie różowe majtki Victoria's Secret z napisem KISS z tyłu, ulżyło mi, że moja koszulka sięgała ud, zasłaniając całkowicie napis.

Zostawiłabym na sobie spodnie i weszła w nich do basenu, ale mokre jeansy podrażniają skórę i to cholernie boli.

Oplatając ramiona wokół siebie, spojrzałam na Justina, który wstawał z krzesła, patrząc na mnie ze zirytowanym wyrazem twarzy.

To będzie długi dzień.

I taki był.

Skończyliśmy pływać w tym samym czasie jak zamykali pływalnię; jak codziennie w ciągu tygodnia o 20.00

Zakładając jeansy, spojrzałam w dół i zauważyłam, że moja koszulka przyklejała się do mojej skóry przez to, że była mokra. Wzdychając, próbowałam ją oderwać, ale zawsze wracała na swoje miejsce na mojej skórze. Poddając się, zapięłam spodnie i wyszłam z resztą.

Idąc obok Pattie do dużego tour busa czekającego na parkingu, przygryzłam wargę, przypominając sobie wszystkie dobre czasy z Justinem, które miałam w tym samym, dużym, czarnym busie.

Odrzucając wspomnienia, uśmiechnęłam się do Pattie. "Do zobaczenia." pomachałam, mając zamiar odejść, gdy poczułam jak ktoś pociąga za moje ramie. Unosząc brwi, odwróciłam się.

"Chcesz wrócić z nami do hotelu?" Pattie zapytała, podczas gdy moje brwi uniosły się do góry.

Co do diabła ?

Kręcąc głową w tą i z powrotem, otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, gdy ktoś nagle mi przerwał.

"Przed tym jak powiesz nie, proszę zastanów się nad tym Cynthia." powiedziała, głośniej niż powinna, podczas gdy moje oczy przeniosły się na Justina, mając nadzieję, że nie usłyszał imienia, którego użyła.

"Cicho!" wyszeptałam, przykładając palec do ust. "To jest powód dla którego nie mogę iść, Pattie, on się dowie, wiem to!" zaciskając powieki, przyłożyłam palce do nosa, podczas gdy moje myśli wirowały bez kontroli.

"Idziesz?" usłyszałam Scootera pytającego Pattie, podchodząc do nas zobaczył wyraz mojej twarzy. "Coś nie tak?"

Wzdychając, pokręciłam głową i wzruszyłam ramionami.

"Chcę żeby pojechała z nami do hotelu na trochę." Pattie odpowiedziała za mnie.

"Powinnaś." Scooter spojrzał na mnie i uśmiechnął się, dostając w zamian delikatnie poirytowane westchnienie ode mnie.

"Co jeśli Justin się dowie! Nie mogę się przy nim kręcić!"

"Nie dowie się." Pattie powiedziała, kładąc dłoń na moim ramieniu, gdy ja odrzuciłam głowę do tyłu.

"Ugh, w porządku!" uległam, idąc do samochodu. "Będę za wami jechała." wymamrotałam przed dojściem do mojego pojazdu i wejściem do niego.

Czekałam aż bus odjedzie, przed włączeniem silnika. Wycofując z miejsca parkingowego, zaczęłam powoli jechać za busem do hotelu.

Nie wiem dlaczego to sobie robię. Nie powinnam kręcić się koło Justina tak dużo, bo na końcu to ja będę załamana i zrozpaczona, taka jak byłam. Przywiążę się do tego, że jestem obok niego i gdy go już nie będzie, ja zostanę z niczym-znowu.

Dlaczego nikt nie może zauważyć, że staram się trzymać od niego z daleka dla mojego własnego dobra ? Dlaczego nie mogą mnie wspierać i pomagać mi, a nie zachęcać do zrobienia na odwrót ? Wiem, że nie chcą, żebym cierpiała; ale wiedzą, że mnie to zrani. Bardzo.

Jęcząc, trzymałam kierownice patrząc się na drogę przede mną.

Jakoś powstrzymując się przed myśleniem o tym do końca drogi, skręciłam, gdy oni wjechali na parking luksusowego hotelu, którego wcześniej nie widziałam. Parkując kilka miejsc dalej od busa, patrzyłam jak każdy wysiadał i szedł w stronę drzwi, podczas gdy ja wzięłam kluczyki i wyszłam idąc w stronę ekipy.

Podchodząc do Ryana, stanęłam obok niego mamrocząc "Cześć.".

"Co do-" usłyszałam, odwracając się zobaczyłam, że nie stałam przy Ryanie-to był Justin.

Jak do diabła to pominęłam ?

"Śledzisz mnie?!" zapytał, patrząc chłodno na moją twarz, gdy ja spuściłam głowę. Poczułam parę rąk łapiącą moje ramiona, gdy starałam się iść szybciej, odwracając mnie.

"Odpowiedz." to było wszystko co powiedział, gdy moja twarz się zaczerwieniła, czując zdenerwowanie.

Co mam powiedzieć ?

"N-nie." mentalnie uderzając się w twarz za jąkanie, pokręciłam głową, nie wiedząc co jeszcze powiedzieć.

Usłyszałam gardłowe parsknięcie "Tylko tego potrzebuję." wymamrotał przed odejściem ode mnie z innymi.

W tym momencie, zaczęłam się zastanawiać czy lepiej ich spławić i po prostu odejść, ale Pattie odwróciła się zwalniając swoje tempo, żeby mogła iść równo ze mną. Wymieniłyśmy parę słów aż obie zamilkłyśmy, wchodząc do hotelu i zmierzając do wind. Wchodząc do środka, skończyło się na tym, że stałam obok Justina, który wywrócił na mnie oczami.

Suka.

Nie mogłam nic poradzić na to, że dostrzegłam to jak cały czas się poruszał, gdy winda jechała powoli na najwyższe piętro-16. Gdy czekaliśmy, co wydawało się wiecznością, żeby dostać się na te piętro, nagle przypomniałam sobie o klaustrofobii Justina. Spoglądając w jego stronę, zaczęłam.

"Wszystko w porządku?" zapytałam drżącym głosem, podczas gdy on po prostu spojrzał na mnie od góry do dołu, nie kłopocząc się odpowiedzią. Nie przejmując się tym, czekałam cierpliwie, aż dotrzemy na odpowiednie piętro. Powoli podążałam za resztą do pokoju. Wchodząc przez drzwi, moje oczy prawie wypadły patrząc na to wszystko.

Mówiąc, że to było duże, byłoby nieporozumieniem.

Pomyślałbyś, że jestem przyzwyczajona do tego typu rzeczy-mając na uwadze fakt, że umawiałam się z celebrytą przez 2lata. Musiałam zapomnieć jak to jest będąc w otoczeniu drogich rzeczy; tak samo jak zapomniałam o bipolarności Justina.

Stojąc niezręcznie w drzwiach, patrzyłam jak wszyscy zajęli miejsca na kanapach-wszyscy oprócz Justina, który opierał się o ścianę ze skrzyżowanymi ramionami i obrzydzeniem wymalowanym na jego twarzy, gdy patrzył na mnie.

Odwracając wzrok od jego nie komfortowego wzroku, skrzyżowałam ramiona i oparłam się o drzwi naprzeciwko niego.

"Dlaczego kurwa ona musi wszędzie iść gdzie my idziemy, co?" zapytał, odwracając wzrok z mojej twarzy na Pattie, gdy zwrócił swoją uwagę na nią.

"Justin stary." Ryan wymamrotał, wstając i idąc do niego. "Uspokój się."

"Nie mów mi, żebym się uspokoił, Butler, Nie wiem dlaczego ona musi być naszym szczeniaczkiem, który wszędzie za mną chodzi."

Poczułam jak moje serce się kruszy na kawałki i spada na podłogę przez jego słowa.

Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzi ?

Wiem, że ma problemy z bipolarnością, ale Boże nie pamiętam, żeby był taki dla ludzi.

"Hej, hej," Scooter dołączył się, unosząc dłonie. "Musisz przestać, nic ci nie zrobiła, Justin."

"Na pewno nie!"

"Nawet jej nie znasz!" Ryan splunął, unosząc ręce w górę. Wiedziałam, że nie mogę dopuścić do siebie słów, że "nawet mnie nie zna", bo Ryan nie wiedział o tym, więc nie miał tego na myśli.

"Ona nie jest nią." Justin wymamrotał, jego wzrok powoli podnosił się z podłogi na mnie, gdy ja wpatrywałam się w każdy kawałek jego twarzy. "Nie jesteś nią, słyszysz mnie?"

Nie mając pojęcia o czym mówi, szybko pokiwałam głową w odpowiedzi.

"Nie jesteś kurwa nią, nie jesteś nią..." wciąż mamrotał, podczas gdy ja uniosłam brwi. Patrząc jak upada na kolana, schował głowę w dłoniach, gdy wybuchł płaczem. Czułam, że powoli moje usta się otwierają przez widok przede mną.

"J-Justin." zająkałam się, podchodząc bliżej niego i wyciągając dłoń jakbym mogła coś zrobić.

"Nie." wymamrotał, podnosząc delikatnie głowę, żeby spotkać mój wzrok. "Nie podchodź bliżej mnie."

Przygryzając wargę, poczułam zraniony wyraz twarzy, gdy patrzyłam na niego-łzy wyciekające z jego oczu. Nie wiedziałam co robić, ale chciałam pomóc- musiałam pomóc.

"Co mogę zrobić?" wyszeptałam bez namysłu, od razu tego żałując, gdy jego głowa uniosła się i wstał na nogi, wskazując na mnie palcem.

"Ty nie możesz zrobić nic! Ty nie możesz mnie uspokoić!" patrzyłam jak jego szczęka się zaciska i odpręża. "Powiedziałem ci, nie jesteś nią!"

Unosząc brwi, stałam tam zastanawiając się co do diabła miał na myśli mówiąc "nią"

Miał na myśli Cynthię ?

Miał na myśli mnie ?

Otwierając usta, żeby coś powiedzieć, zostało mi to nagle przerwane przez głośne stukanie o drzwi. Patrząc przez swoje ramię, chciałam już tam podejść, gdy Justin przeszedł obok mnie. "W końcu." wymamrotał, przekręcając klamkę.

Chwilę później, moje oczy napotkały dziewczynę, której nie spodziewałam się więcej zobaczyć. Dziewczynę, której więcej nie chciałam zobaczyć.

Moje oczy otworzyły się szerzej w panice i szoku, zamarłam w miejscu, gdy ona nagle napotkała moje spojrzenie, złość i zdezorientowanie przemknęło przez jej twarz.

"Co ona do diabła tutaj robi?" Jasmine splunęła, jej wzrok pozostał na mnie tak samo jak mój na niej.

Cóż, jedna rzecz stała się na pewno: mogę się założyć, że mnie rozpoznała.




Heeeej :) Wybaczcie, że tak długo nie było rozdziały, ale niestety nie miałam czasu na tłumaczenie, jeśli już miałam chwilę to tłumaczyłam po kawałeczku x.x No, ale w końcu jakoś udało mi się dobrnąć do końca ósmego rozdziału :) Mam nadzieję, że do tej pory wam się podoba, chociaż nie jestem pewna, bo NIESTETY nie zostawiacie komentarzy. Tak jak to pisałam już parę razy, napiszę jeszcze raz- ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZE POD ROZDZIAŁAMI JAK PRZECZYTACIE.. MOŻE TO BYĆ COKOLWIEK NAWET ZWYKŁA KROPKA, COKOLWIEK ŻEBYM WIEDZIAŁA, ŻE CZYTACIE I ŻE MAM KOMU TŁUMACZYĆ.. Plus przypominam o liście osób informowanych.. Jeśli chcesz być informowany o nowym rozdziale, zostaw swoją nazwę z TT w komentarzu :)

ENJOY ;3